Moja własna Liegnitz
Wysłane przez Anonimowy użytkownik 
Anonimowy użytkownik
Re: Moja własna Liegnitz
22 gru 2012 - 17:08:41
Panie do Efezu,pana humor niestety jest dla mnie dość niskich lotów.Noi nie ma nic wspolnego z Liegnitz co na tym forum jest grzechem ciezkim.A teraz piosenka z Aladyna:
Potężny panie mój
Czekam trzy, dwa, jeden, start!
Zadziwię cię, przekonasz się
Nigdzie nie ma takich dwóch jak jeden ja!

A ja zadziwie was jeszcze wiele razy na tym forum.Całkiem fajna etykieta co?
Załączniki:
obr.jpg (326.1 KB)
otwórz | pobierz
Anonimowy użytkownik
Re: Moja własna Liegnitz
22 gru 2012 - 22:37:01
Historia pewnej piosenki:
w 2001 do Gazety Wyborczej dołączono płytę ,,Głosy''Z.Preisnera(notabene mam wtedy 10 lat).Pierwsze odsłuchanie na domowej wiezy i pozytywne wrazenia.Szczegolną uwagę zwróciłem na tą piosenkę:
[www.youtube.com]

Jaki piękny refren.Dlaczego my?dlaczego tutaj?czemu tak?-pytamy ciągle jak pytają małe dzieci.A odpowiedzi brak,a odpowiedzi brak bo to jest wielka tajemnica rzeki.Piękne,doskonałe.Gniew,bunt,bezsilność-uwielbiam takie piosenki.Ale nie wy chcecie Liegnitz zapomniałem.Nikogo juz nie interesuje muzyka.A dla mnie muzyka to mistyka,to magia,to inny wymiar,dusza uciekajaca na chwilę z ciała.A Liegnitz szlak trafił i bardzo dobrze jej tak.A zresztą niedługo może założę własną stronkę i Liegnitz.pl niech znajdzie sobie innego murzyna do pisania postów.Kosa faszysta,Kosa wariat,Kosa odbiegajacy od Liegnitz-człowiek tu ciezko haruje,traci fortunę na to całe Liegnitz i jeszcze dostaje metkę faszysty.Piękna sprawa ,nie ma co.Jeszcze forum zapłacze po mnie i ktoś madry powie:
był szalony fakt,muzyka na forum cholera wie po co ale ten facet cos zrobił.No chyba,ze goniec do efezu stanie się piewcą Liegnitz i wrzuci kilkaser eksponatów........

1.Moja etykieta.
Załączniki:
shadow.jpg (571.2 KB)
otwórz | pobierz
Re: Moja własna Liegnitz
23 gru 2012 - 13:19:24
[fortyfikacje.legnica.pl]
Strona dotycząca obecnego stanu szpiatala w Lasku Złotoryjskim.
Anonimowy użytkownik
Re: Moja własna Liegnitz
24 gru 2012 - 22:42:45
Fascynująca jest to stronka.Pan Lucjan Ziętek stworzył doskonale dzieło.Kiedys kiedy liegnitz.pl nie istniało takie strony ratowały Legnicę.W ten wigilijny wieczór chciałbym złożyć wielkie podziękowania:
dla pana Lucjana Ziętka za utrwalanie najnowszej historii miasta
dla pana Ludwika Kulki-za popularyzację legnickich porcelanek i historii legnickiego piwa
dla wspaniałych ludzi-pana Grosickiego,pana Makowca i wielu innych którzy nie podali nazwisk,a którzy bezpłatnie udostępnili swoje zbiory
dla wszystkich ludzi z liegnitz.pl,skyscrapercity,byłego hydrala którzy wykonali i wykonują tytaniczną pracę.Miasto moze byc z Was dumne,w kazdym razie ja jestem z Was dumny.To wy jesteście legnicką elitą,wy rzucacie wzniosłe myśli i idee,patrzycie z szacunkiem na to na co większość patrzy obojętnie.Ale wsrod całego tego grona osobowości największe podziękowania chciałbym złożyc pomysłodawcy i sponsorowi liegnitz.pl.Zapisuje się on złotymi zgłoskami w obecnej historii miasta,tak jak złotymi zgłoskami zapisał się Arnold Zum Winkel kiedyś.Zapewne istnieje wiele osób które pominąłem,wybaczcie przyjaciele.Nie wspominam dziennikarzy i pisarzy gdyż nie jestem w stanie określić wielkości ich zasług.Poza tym to co robią jest ich pracą,za co pobierają wynagrodzenia a to troszkę się różni od bezinteresownej ideii.Oby dzieło to rosło i przyciagało do siebie kolejnych legnickich zapaleńców.Kłania sie nisko Kosa25.
1.I w prezencie kolejna legnicka etykieta.
Załączniki:
nowowc.jpg (309.8 KB)
otwórz | pobierz
Anonimowy użytkownik
Re: Moja własna Liegnitz
26 gru 2012 - 17:05:41
Tak sobie wczoraj myśłałem o różnych rzeczach.Bardzo cenie i szanuję sir Atrhura Conana Doyle,,,Księga wszystkich przygód Sherlocka Holmesa ''przeczytana od deski do deski.Nagle postanowiłem sam napisać jakieś opowiadanie o Holmesie.Chyba mam do tego cholerne prawo prawda? Postanowiłem ,ze Sherlock koniecznie musi znależć się w Liegnitz.Napisałem pierwszą cześć opowiadanie,i chyba Liegnitz na Sherlocka nie zasłużyło.A dlaczego? Dlatego,ze jestem ,,pisarzem'' i to ja twórzę własny świat-mam prawo zabijac bohaterów,tworzyc nowe miejsca-ogolnie pisanie to wspaniała sprawa!A to ze, zapewne nie mam krzty talentu literackiego w niczym mi nie przeszkadza.A zresztą czy ktoś mówił,ze bedzie łatwo? Miejmy nadzieję,ze ktoś przeczyta to i chociaz pokreci głowa z pogardą.Nie zdziwię się równiez,jezeli w mojej obecności będziecie znacząco pukać się w głowę.....

Ku pamięci Sir Arthura Conana Doyle
Niępodziekowania dla mojej rodziny która utradniała mi tworzenie tego dzieła.

,,Zagadka lasu Welstein''

Była zima roku 1888.Moj przyjaciel Sherlock pogrążony był w głębokiej depresji,spotęgowanej zresztą braniem kokainy.Potężny jego umysł rdzewiał bez zajęcia.Pospolite przypadki zła nie interesowały go z reguły,szukał nie rzemieslników lecz artystów zbrodni.Holmes odpalajac kolejnego niezliczonego dziś papierosa smutno patrzył w ścianę.
-Jakże nudny jest londynski przestępca-rzucił nagle.Gdzie podziali się następcy Foliera i Deloqeza?
-Folier?Deloquez?-bezwiednie powtórzyłem.
-Zawsze twierdziłem,ze lektura popełnionych zbrodni przydałaby ci się bardziej od wertowania twoich medycznych ksiąg.Folier zwany,,Strażakiem'' mordował swoje ofiary podczas pożarów,które sam wywoływał..Deloquez z kolei był mistrzem trucizny.Jego umysł stworzył siedemnaście nowych trucizn,nie znanych dotąd w historii przestępstw.Zgubiła go banalna zamiana probówek,notabene młody Santiago,który go zdemaskował będzie kiedyś wazną postacią w katalońskiej policji.Ha,w dzisiejszych nudnych czasach nawet banda trzech fałszywych malarzy zakrawa na cień geniuszu.Czuję,ze wielcy gracze na razie zniknęli ze sceny.Ludzkosc zyskuje,ja tracę-wygłosił,po czym znów smutnie zapadł w fotel.
Coż mogłem mu powiedzieć?Nieśmiało zaryzykowałem pytanie:
-A moze przeoczyłeś coś w dzisiejszej prasie?
-Phi-odparł Holmes z pogardą wydymając usta.Ci dziennikarze nie potrafią rozróżnić sztuki od wyrobnictwa.Ich interesują tylko zyski i wysokie nakłady.Jak można było przez tydzień pisać ciągle o sprawie MacCotty,która w rzeczywistości jest mierną kopią wyczynu pewnego Greka z 1706? Fascynujący rzekomo karabin Douglasa to nic innego jak powtórka wyczynu pewnego francuskiego anarchisty z Rennes w roku 1832.Ci redaktorzy to szalency Ostatnio ujawniajac fakty pewnego sledztwa prawie doprowadzili do ucieczki O"Cullona który zorientował się,ze jest podejrzany.Co wiecej ci ignoranci oskarżyli Magnota o zbrodnię którą popełnił Treville.Coż za banda szkodliwych głupców!-wściekał się Holmes.
Pesymistyczny nastrój Sherlocka udzielił mi się także.Oddałem się w pełni posępnym rozważaniom.Nagle z melancholii wyrwał mnie stukot kopyt na pustej uliczce.Bruk ulicy głuch odbijał takt dorożki.Holmes wystrzelił z fotela jak pocisk z armaty Jednym kocim ruchem znalazł się przy oknie i zaczął monolog:
-Dorożka.Może to tylko złudna nadzieja.Bogata,złocenia i dorodne dwa konie-najprawdopodobniej wypożyczalnia sir Alexa Cunninghama.Czterdzieści funtów za godzinę,
nasz pasażer nie należy do biednych ludzi.Oho-wożnica używa bicza-musi miec obiecany ładny napiwek skoro traktuje pejczem te szlachetne zwierzęta.Sprawa jest pilna,ciekawe tylko jaka?
W przeciągu sekundy zniknął apotyczny,otępiały Holmes.W jednej chwili z pogardą cisnął dzisiejszą prasę do kominka jednocześnie przypinając rewolwer do pasa.Zupełnie jakby mój przyjaciel posiadał dar jasnowidzenia,dał się słyszec odgłos kroków na schodach.Miarowe pukanie w drzwi rozległo sie echem po naszym mieszkaniu.
-Proszę wejsc-rzekł Holmes
Naszym oczom ukazał się lokaj w herbowej liberii.Wszedł pewnym,dostojmym krokiem i oznajmił:
-Graf von Schonbach oznajmia swoje przybycie-uroczyście wyrzekł,po czym wyszedł.
Po chwili pojawił się potężny wysoki mężczyzna.Wydawał się być wyciosany z jednej bryły,całą postawą świadczył o pewnosci siebie zwielokrotnionej sprawowaną władzą.Na jego rękach lśniły złote sygnety,łańuch opinający pierś z pewnością był wart wiecej niż cała kamienica na Baker street 221b.Graf rzucił nam władcze spojrzenie,jakiem zapewne obdarzał chłopów pracujacych na jego ziemi.
-Witam.Jestem baron von Schonberg..Zapewne słyszał pan o mnie?-spytał
Istotnie,nazwisko to budziło wrazenie.Graf był jednym z najwiekszych ziemskich posiadaczy w Rzeszy,blisko spokrewnionym z panujacą dynastią.I oto jedna z najpotęzniejszych postaci stała w skromnej kamienicy na uboczu Londynu,oswietlona blaskiem padającym z kominka.
Arystokrata obrzucił pokój szybkim,badawczym spojrzeniem i zapytał:
-Który z państwa nazywa się Sherlock Holmes i jest prywatnym detektywem-zapytał?
-Ja-krótko odpowiedział Holmes.
-Czy moglibyśmy zamienic kilka słow na osobności?-spytał tonem głosu nie dopuszczajacym odmowy .
-Doktor Watson jest dla mnie nieodłaczną pomocą-odpowiedział detektyw.
-Panie Holmes bardzo się spieszę.Za kilkanście minut jestem umówiony z przedstawiecielami Izby Lordów.Moj przyjaciel,graf von Seiler zarekomendował pan.Twierdzi,że panska pomoc w jego sprawie była nieoceniona i co dla mnie najwazniejsze dyskretna.Dyskrecja jest w tej sprawie najważniejsza-oznajmił.
-Nadal uważam,panie grafie,ze obecność Watsona jest konieczna.Przy tym jezeli nie ma pan czasu,sądze,ze straciliśmy dwie minuty i jesteśmy na najlepszej drodze do straty kolejnych dwóch.Nie rozumiem takze dlaczego uważa pan,ze mogę rzucić cień swiatła na śmierć pańskiego ojca.Nie zyje od ponad trzech tygodn, z tego co pamietam śledztwo wykluczyło czynniki obce.Czegoż wiec pan tutaj szuka?
W oczach hrabiego zapaliło sie osobliwe poczucie szacunku.Spojrzał z uznaniem na Sherlocka.
-Widzę,ze graf von Seiler się nie mylił,chociaz byłem sceptycznie nastawiony do jego porady.Istotnie zgadł pan cel mojej wizyty.Przypuszczam,ze czytał pan o tym.W niemieckiej prasie była to ostatnio głośna sprawa .Nie mam czasu Herr Holmes-1500 funtów niezaleznie od wyniku panskiego śledztwa.Wyjazd do Walstein,obok Liegnitz natychmiast.
-Liegnitz-powtórzył zamyślony Holmes.Ponad 750 mil,kazda warta dwoch funtów.Uczciwa propozycja.Przy tym natychmiastowy wyjazd niemozliwy.Musze jeszcze dzisiaj dowiedzieć się gdzie znikają klienci rzekomego fryzjera na bulwarze Oksfordzkim.Nie zapomniałem też o smierci marynarza z przedmieścia,którą zapewne wyjaśni jutrzejsza paczka z Bombaju.
Ale nie zajmę się pańską sprawą dopoki nie znajde w niej czegoś niezwykłego.Pieniądze w tym momencie nie grają roli.
Do zdumiałego hrabiego słowa Holmesa docierały z opóżnieniem.Zdumiony odparł:
Sprawa dla mnie jest oczywista.Nikt w historii mojego rodu nie zmarł przed sześćdziesiatym rokiem życia.Jedyne wyjatki to Gotfryd von Schoneberg poległy podczas drugiej krucjaty oraz Otto von Schoneberg poległy w bitwię pod Jeną. Jesteśmy twardzi jak dęby w naszym herbie..Smierć w tym wieku jest niemożliwa!-krzyknął graf
Na twarzy Holmesa zabłysł szelmowski uśmiech:
-Z całym szacunkiem długowieczność panskich przodków raczej nie wnosi zbyt wiele do sprawy.
Potęzny mezczyzna sposąwiał:
-Jest pan dość oryginalny,Herr Holmes!Cieszy się pan jednak znakomitą opinią!Komisarz Grundmann nasz specjalista z Berlina,który na moje życzenie zajął się śledztwem,jest pełen podziwu dla pana.Bardzo wątpię czy prowadził pan juz sprawy w tak wysokich sferach społecznych-oznajmił hrabia.pełnym powątpiewania tonem.
Szeroki Uśmiech Holmesa rozszerzył się jeszce bardziej.
-Nie wierzę,ze moj ojciec zmarł naturalną smiercią-kontynuował opowieść graf.Był przed sześćdziesiątką,doskonale się trzymał.I nagle znaleziono go martwego w sercu rodzinnego lasu.Zmarł podczas polowanie,kochał polować.
-Jacyś świadkowie?-przerwał Holmes.
-Stary niemy sługa-odpowiedział Schonberg.
-A więc Opatrzność zabrała głos i to dosłownie-zauważył bezceremonialnie Sherlock.
-To zaufany człowiek,służacy naszej rodziny od pokoleń.Twierdz,ze hrabia zmarł na atak serca.W sumie ta sprawa jest dla mnie zupełnie dziwna.Moze nie miałbym żadnych wątpliwości,ale taki młody wiek i jeszcze ta dziwna plamka na palcu?-urwał zamyślony hrabia.
Oczy Holmesa zwężyły się jak u tygrysa wietrzącego zdobycz.Zdawałoby się,że w jego w jego ciało wstąpił jakiś pierwotny ogień.
-Plamka na palcu?-wyszeptał szybko.Niech poda Pan szczegóły-wyrzucił pośpiesznie.
-Zgodnie z naszą odwieczną tradycją.....-zaczął opowieść graf i nagle przerwał:
-Na litość boską,zupelnie zapomniałem o Izbie Lordów-krzyknął,po czym odwrócił się do nas:
-Czekam w Walstein,Herr Holmes-powiedział.Do zobaczenia!
Po czym z dostojnym pośpiechem opuścił nasz salon.Chwilę pożniej dorożka ruszyła pełną predkośćią,prawie krzesząc iskry na bruku.


Koniec cześci pierwszej.Wszelkie prawa autorskie-Krzysztof Kozłowski.Kto wie moze to wcale nie jest takie głupie?Dlatego lepiej machnę sobie prawa autorskie,a co mi tam!
Anonimowy użytkownik
Re: Moja własna Liegnitz
26 gru 2012 - 17:50:44
Hocus pocus!Zmiana planów!Oto najnowsze indormacje z możgu Kosy25.:
prawdopodobnie nigdy w życiu nie opublikowałbym tego opowiadania.Spalenie tomiku poezji własnej roboty uważam za jedną z najlepszych rzeczy jakie zrobiłem w życiu.Ale opublikuję ponieważ Sherlock Holmes jednak w Liegnitz się pojawi!Po jaką cholerę-ktoż to może wiedzieć?Rownie dobrze mozecie pytać Homera po jakiego diabła zabija Hektora,a Mickiewicza dlaczego robi z Jacka Soplicy alkoholika.A wracając ja wiem juz co stało się w zamku Walstein,ba wiem nawet co spotka Sherlocka w Liegnitz.Tylko czy kogoś to interesuje? Mnie to interesuje-odzywa się jakis głos.Znów to cholerne rozdwojenie jażni! Chociaz w sumie mam juz jednego fana.

PS.Przewidziałem,ze to bedzie moje Waterloo więc nie nie mozecie mieć do mnie pretensji.Ciekawym tylko komu mam odpowiedziec słowami Cambronna?
Re: Moja własna Liegnitz
26 gru 2012 - 19:46:14
Dziękuję w imieniu własnym i chyba wszystkich wymienionych, za zauważenie starań grupy osób, które robią coś za nic. Ja chciałem też podziękować takim osobom jak Mirek,Kosa25 czy wszyscy inni nie wymienieni,którzy dają życie temu forum. Wiedzcie,że wasz wysiłek dostrzega wielu. Przeczytałem historyjkę o panu Sherlocku. Wrocław ma Marka Krajewskiego, może Kosa by napisał powieść kryminalną z życia dawnej Legnicy. Będę pierwszym zainteresowanym czytelnikiem.
Anonimowy użytkownik
Re: Moja własna Liegnitz
26 gru 2012 - 20:52:50
Bardzo mi miło.Pomysł o tym opowiadaniu narodził się nagle,sam zresztą jestem zadziwiony zawartoscią własnej głowy.Pomyślałem ze Londyn ma Doyla,Paryz Hugo,Florencja Irvinga Stone,Rzym Sienkiewicza,Łodz Reymonta.A co ma Liegnitz? Figę z makiem!
Oczywiscie porównanie mnie z tymi ludzmi to porownanie mrowki do słonia.Zresztą Legnica doczekała się ,,Małej Moskwy'' czy,, Ballady o Zakaczawiu'' Liegnitz nie dostało nic jak zwykle chociaz np.breslau doczekał sie Krajewskiego.Nie dosc,ze brak tu dobrej prasy(moje prywatne zdanie) to jeszcze brakuje literatury oprocz historyczno-naukowej(chwała Bogu,ze chociaz ta jest na niezłym poziomie).I tak wplątałem się niezłą awanturę-słowo się rzekło opowiadanie trzeba napisać.A moze to i dobrze? A wiec wrzucę to co napisałem wczoraj:




Po wyjściu grafa mój przyjaciel rzucił mi badawcze spojrzenie:
-Zakładając,ze nie padliśmy ofiarą zbiorowej halucynacji bądź obłędu,przed chwilą gościliśmy hrabiego von Schonberg-sarkastycznie stwierdził detektyw.
-Co o tym sądzisz, Watsonie?-zapytał.
-To szczodra oferta.Szaleństwem byłoby ją odrzucić. Przy tym graf płaci niezależnie od wyników śledztwa, z czym jeszcze się dotąd nie spotkałem-odpowiedziałem.
-Szkoda, że nie znasz sprawy pewnej belgijskiej fabryki czekolady. Zbyt mało jeszcze czasu upłynęło abym mógł cię w nią wtajemniczyć-odparł Sherlock.
-W takim razie zajmijmy się tym Walstein-zaproponowałem. Daj mi tylko kilka godzin na załatwienie formalności -powiedziałem. Cieszyła mnie myśl,że mój przyjaciel może zostać wyrwany z londyńskiej depresji. Miałem nadzieję, że ta sprawa oderwie go od narkotyku.
-Zaraz,zaraz- sparował Holmes.
-Na Herkulesa! Wiem już chyba,gdzie znikają klienci tego diabelskiego golibrody! Bądź tak miły i podaj mi plan kanałów Londynu-druga półka dębowego biurka.-powiedział.
Posłusznie wstałem z krzesła i udałem się do biurka.Otworzyłem szufladę i wyjąłem stary,pożółkły papier na którym widniał napis ,,Kanały Londynu"
-Nigdy nie sądziłem,ze ktoś wydał coś takiego.Kto jest autorem tego planu?-spytałem podając mu mapę.
-Ja-uciął krótko Holmes.Chociaż stary Abrams - świeć Panie nad duszą tego pijaka!-wprowadził kilka poprawek.-spuentował.
-Plamka,plamka,plamka-mruczał pochylony nad mapą.Nie lekceważmy plamki Watsonie! Wybuchowy kapelusz czy sprawa linoskoczka tez zaczynały się pozornie błaho-mamrotał.
Sherlock zaznaczył punkt na planie i z zadowoleniem pokiwał głową.
-Dobra nasza-obwieścił.Zostaw mnie teraz w spokoju,Watsonie. Bądź tutaj za trzy godziny nawet gdyby miał zaczynać się Sąd Ostateczny-oświadczył,wyskakując z pokoju.
Zgodnie z zaleceniem Holmesa za trzy godziny znów znalazłem się na Baker Street. Mój przyjaciel pogrążony był w grze na skrzypcach.Podczas mojej nieobecności udało mi się załatwić wszystkie formalności,znalezienie zastępstwa dla mojej praktyki nie było także problemem. Pogrążyłem się w lekturze medycznej prasy,mimowolnie oddając hołd talentowi Sherlocka,który wyciągał z skrzypiec żałosne tony.Chwilę muzycznej uczty przerwała głowa małego ulicznika,która pojawiła się w drzwiach.
-To ty Joe?-zapytał Holmes, przerywając grę. Wejdź!
Do salonu wszedł kilkuletni chłopiec dźwigając paczkę,w której spokojnie mógłby się schować. Położył pakunek na stole i powiedział:
-Ma pan szczęście,że stary dozorca poczty jest wolniejszy od żółwia.Goniąc mnie krzyczał bardzo brzydkie słowa.Co za zepsute czasy-stwierdził,z miną Sokratesa pouczającego swoich uczniów.
Sherlock z uśmiechem rzucił mu pięciofuntówkę,którą malec złapał w locie.
-Śliczne dzięki panie Holmes.Jak coś wie pan gdzie mnie szukać-powiedział,po czym sfrunął ze schodów jakby moneta dodała mu skrzydeł.
-A więc statek z Bombaju przypłynął dzień wcześniej -stwierdził Holmes.Otworzył paczką nożem i systematycznie zaczął wyrzucać z niej rzeczy.W kąt pokoju poleciało marynarskie ubranie,płócienne spodnie,fajka,butelka rumu i stare buty.Holmes schylił się i wyjął z pudła niewielkie pudełko,triumfalnie gwiżdżąc jakąś arię Bizeta.
-A więc zobaczmy,jakiż to przedmiot doprowadził do zagłady tego biednego człowieka morza-rzekł.
Dostojnym ruchem otworzył skrzyneczkę i wyjął z niej rubin pokaźnych rozmiarów.Obrzucił kamień ironicznym spojrzeniem.
-Co masz zamiar zrobić z tym skarbem?-zapytałem
-Przychodzi mi do głowy wrzucenie go do Tamizy bądź zakopanie go podczas pełni,siedem kroków od najstarszego londyńskiego drzewa-parsknął ze śmiechem.
-Kochany Watsonie.posiadasz zadziwiający dar komplikowania sobie życia-skomentował.W pełni ufam twojemu osądowi.Czy klejnot ma wrócić do maharadży X czy do sierocińców?-zapytał
-Sierocińce-odparłem,w lot zgadując intencje przyjaciela.
-Zapewne król Salomon uśmiecha się teraz w wieczności-zachichotał Holmes.To dopiero sztuka-zabierać bogatym to co zostało im zabrane i dawać to tym,którzy niewiele dostali w dziwnym procesie zwanym ludzkim życiem-wykrztusił ze śmiechem detektyw.
Tak,bez wątpienia Sherlock był wspaniałym człowiekiem. Pod maska cynika skrywał głębokie i wzniosłe wnętrze.Byłem wdzięczny,ze los związał mnie z tym fascynującym człowiekiem.
Holmes niedbale cisnął klejnot do szuflady biurka. Niczym mówca wszedł na środek pokoju:
A zatem kierunek Liegnitz-oświadczył.
Anonimowy użytkownik
Re: Moja własna Liegnitz
27 gru 2012 - 13:22:16
Kilka dni później siedzieliśmy z Sherlockiem w pasażerskim wagonie.Nie chciałbym zanudzać czytelników opisem podróży. Mój przyjaciel podczas drogi wysnuł wiele błyskotliwych uwag,począwszy od filozofii,na botanice kończąc.Większość czasu spędził jednak na pisaniu rozprawy,,Wpływ pogody na wykrycie zbrodni''.
-Najwyraźniej Niemcom posłużyły francuskie reparacje-zauważył Holmes.
Istotnie okien pociągu dało się zauważyć potężny wzrost gospodarczy.Mijaliśmy monumentalne dworce w budowie,rzędy kamienic w mijanych miastach świeciły nowością.
Stosy szyn czekały na ułożenie w nowe połączenia kolejowe.Nie poświęcałem jednak widokowi z oka zbyt wiele czasu ,zajęty spisywanym wspomnień z poprzednich naszych wspólnych spraw.W Londynie zajęty praktyką lekarska często pomijałem niektóre opowieści, podroż do Liegnitz pozwoliła mi je utrwalić na piśmie.Z pisania wyrwał mnie odgłos hamującego pociągu, świadczący o zbliżaniu się do celu. Pociąg minął gigantyczną parowozownię której nie powstydziłaby się londyńska dzielnica przemysłowa.Wysiedliśmy z pociągu na niewielki dworzec.Spojrzałem na zegarek-dochodziła trzecia nad ranem.Po wyjściu z hali dworca naszym oczom ukazał się dziwny widok.Kilku żandarmów tarasowało uliczkę przed nami, jednocześnie odganiając nielicznych gapiów.
-Na komitet powitalny to raczej nie wygląda-spostrzegł Holmes.
Podeszliśmy do policjantów.Niewątpliwe było,ze znaleźliśmy się w miejscu zbrodni.Młody człowiek w modnie skrojonym garniturze leżał martwy przy fabrycznym murze.Potężny nóż tkwiący w sercu brutalnie przerwał jego istnienie. Żandarmi obrzucali nas nieprzyjaznymi spojrzeniami.Ich gardłowe okrzyki nawoływały nas do odejścia.Nagle wzrok Holmesa wypatrzył otyłego,niewysokiego człowieka,spokojnie rewidującego zwłoki.
-Herr Grundmann!-zawołał Sherlock
Grubas przerwał rewidowanie,po czym powoli zbliżył się do nas.Spojrzawszy na mojego przyjaciela krzyknął zdumiony:
-Na Świętą Agnieszkę z Bielefeldu!Toż to sam Herr Holmes! Co pan robi w Liegnitz?
Holmes za całą odpowiedź położył tajemniczo palec na ustach.
-Ależ naturalnie.My ,detektywi musimy milczeć jak groby stwierdził Prusak.
-Liegnitz-z nią zawsze po drodze-ponuro wyrecytował Sherlock. Najwyraźniej dla tego nieszczęśnika Liegnitz było końcem drogi.-oznajmił detektyw.Ale coż wyrwało pana z Berlina?
-Mam tutaj rodzinę-wyjaśnił Grundmann.Z powodu sprzyjającego klimatu osiedla się tutaj wielu emerytów i rentierów.Nie bez powodu nazywa się Liegnitz największym ogrodem we wschodnich Niemczech-z dumą oznajmił.
-W takim razie ten nieboszczyk będzie zapewne sensacją-zauważył Holmes.
-To oczywiste!Tutejsza policja z reguły ma największe problemy z młodzieżą niszczącą zabytki-przyznał pruski policjant.
-I pomyśleć,ze kilka dni temu miałem czelność narzekać na nudnych londyńskich przestępców-wycedził Sherlock. Może zobaczylibyśmy bliżej biedaka?-zaproponował moj przyjaciel.
-Ależ naturalnie!-ucieszył się Grundmann z niespodziewanej pomocy.
Zbliżyliśmy się do martwego ciała.Zdawałoby się,ze śmierć ozdobiła tę twarz złowrogim całunem.Zupełnie jakby cało zło wypełzło z duszy ujawniło się na obliczu młodzieńca.
-Kim był ten człowiek-spytał Holmes.
-To Wilhelm Witte,bankier-odpowiedział Berlińczyk.
-Z twarzy wygląda raczej na polityka albo dziennikarza-zauważył ironicznie Sherlock.
-Czy mógłbym zobaczyć narzędzie zbrodni?-zapytał detektyw.
-Oczywiście-zgodził się niemiecki komisarz.
Sherlock zbliżył się do ciała i wyjął z niego potężny sztylet.Bezceremonialnie otarł go z krwi garniturem zmarłego.
-Osobliwe,bez wątpienia bardzo osobliwe-szeptał do siebie.Nigdy w życiu nie widziałem takiego noża.Wiedziałem ,że przerwanie mojej monografii białej broni kiedyś się zemści.
Dochodziłem już do broni Nowej Gwinei,niestety przeklęty podpalacz z White Street przerwał moją pracę.-wyjaśnił nam beznamiętnie.
-W każdym bądź razie nie jest to fabryczna robota.-ciągnął z miną znawcy. Zakładam prędzej orientalny bądź afrykański wyrób-ocenił. Przepuszczam,że jakiś kolekcjoner zapłaciłby za niego bardzo ładną sumkę-zauważył z bezgłośnym śmiechem.
-A to sygnatura pokazująca wagę-pokazał nam klingę noża.
-Grundmann wziął broń do ręki,jakby zwątpił we własny wzrok.Jego twarz mogłaby służyć rzeźbiarzowi za pomnik zdziwienia.
-Niesamowite-zdołał wyjąkać.Na sercu hrabiego von Schonbruch widniała karteczka z takim samym symbolem-wykrztusił.Cóż to może odznaczać?-zapytał przerażony Berlińczyk.
-Waga z opuszczoną szalką jest symbolem sądu Ozyrysa-wyjaśnił Holmes.Ktoś w tym mieście bawi się w Boga-i tutaj z zadowoleniem zatarł ręce:
A ja bardzo lubię takie zabawy-zawołał!

Koniec części trzeciej,niestety nie ostatniej.
Wszelkie prawa autorskie do tej opowiastki zastrzega sobie Krzysztof Kozłowski.
Legnica 27.12.2012.
Anonimowy użytkownik
Re: Moja własna Liegnitz
27 gru 2012 - 22:34:35
Zostawmy na sekundę Holmesa w Liegnitz...... [Resztę watku wymoderowno ponieważ zawierał obraźliwe treści oraz wulgrane słownictwo. Zapraszamy na forum dla zdesperowanych, nudzących się pseudopatriotów. Liegnitz.pl to strona dla miłośników naszego miasta, do których z całą pewnością się Pan zalicza. Dał Pan wielokrotnie przykład, że bardzo zależy Panu na Legnicy i to bardzo szanujemy.
Oczywiście na naszym forum poruszanych jest wiele innych tematów. Ale osobistych wycieczek w stosunku do dziennikarzy, władz miasta, politykow, księży, listonoszy, pielęgniarek, poławiaczy pereł i milionów innych ludzi nie będą tutaj tolerowane.
Pozdrawiamy
Redakcja Liegnitz.pl]



Zmieniany 1 raz(y). Ostatnia zmiana 2012-12-28 13:10 przez Hindenburg.
Załączniki:
dupek.jpg (1.22 MB)
otwórz | pobierz
Re: Moja własna Liegnitz
28 gru 2012 - 12:29:21
Panie Kosa, wolnego! To forum jest miejscem wymiany myśli i źródeł o LIEGNITZ!!!! Nie mieszajmy do tego Smoleńska i afrykańskich dzieci. Niech dziennikarze piszą co chcą. Takie ich prawo. Dopóki nie wchodzą negatywnie w nasze sprawy, nic nam do ich pracy. Proponuję założyć blog pt. "Dlaczego nie lubię dziennikarzy" i tam przelać swoje myśli. Liegnitz.pl ma w założeniu propagować historię, nie frustracje swoich forumowiczów. Zdecydowanie wolę Pana jako dokumentalistę śladów Liegnitz.
Anonimowy użytkownik
Re: Moja własna Liegnitz
28 gru 2012 - 18:48:38
Jest mi bardzo przykro.Czuję się jak pies,który został kopnięty przez właściciela-ale zeby się nie obraził dostał w prezencie ochłapy .Bez dwóch zdań jest to klasyczny przykład-wszyscy mogą mieć własne zdanie,byleby nie różniło się od mojego!
A teraz wyjaśnienie:marzyłem,ze kiedyś powstanie taka strona jak liegnitz.pl .I marzenie się spełniło! Ale o jednym byłem przekonany i dałby sobie za to obciąć palca,że niektóre rzeczy na takiej stronie bedą bardzo cieżkim orzechem do zgryzienia.Jak pomimo najlepszych chęci zestawić wypędzenie Niemców z Liegnitz chociażby z warszawiakami wyrzuconymi z mieszkań? Jak porówać cierpienia ludzi tracących odwieczną ziemię i cały dorobek życia?
Lignica to miasto ludzi pozbawionych własnych miast,ludzi,którzy przeżyli piekło okupacji.pokolenie Sybiru,Kołymy,Majdanka i Oświecimia.Czemu o tym piszę?
1.Szanowny pan Kudoweh i jego pretorianin ich liebe Liegnitz są jakimiś fanami tezy,,o polskich bandytach'' z kosmosu.A więc odpowiadam z całą mocą-to pana rodacy,Niemcy są temu winni.Wy wyciągneliście najgorsze cechy ludzkie,ci,,bandyci'' to wytwór okupacji i powtórzę to każdemu! A teza,ze wojny wybuchają z powodu emocji-kto pana uczył historii?
2.,, Nie interesuje nas jej narodowa czy państwowa przynależność''-ale mnie interesuje!!! I to nawet cholernie bardzo wyobrażcie sobie!! Czyli nie chcę żyć w Legnicy pod innym państwem niż POLSKA.Czy to naprawdę jest ,,pseudopatriotyzm''?Czy ja chcę odbijac Wilno? Chyba komuś pomyliły się pewne wartosci!
3. Zapraszamy każdego, kto ma coś do powiedzenia-to kpina prawda?
4. I jeszcze jedno. Liegnitz.pl to serwis niekomercyjny i próżno szukać tu reklam. No chyba, że przedwojennych.:)-i teraz bardzo wazne.Właściciel strony ma święte prawo umieszczenie tutaj reklam czegokolwiek.Nie mam nic przeciwko reklamie strony www.kochamydrzewa.pl
czy odkurzacze.pl.ALE jezeli na stronce promocję dostaje:
a)wydział propagandy
b)gazeta Wacław Demecki,tfu oczywiście,,Konkrety"
c)legnicki numizmatyk
d)nieistniejaca strona glogau.info
e)www.zbiory.net -gdzie uwaga znaduje sie zawrotna liczba 15 eksponatów!!!
f)fotografika na której z Liegnitz nie znalazłem nic
Czy w takim przypadku nie jest to przypadkiem pewna hipokryzja? Po co pisać o ułudnej niekomercyjności?
5.Czy nie macie czasami wrazenia,ze ten obraz miasta Liegnitz jest troszkę zbyt sielski?
Pocztówki przedwojenne pokazywały piękne strony miasta i nie ma w tym nic dziwnego.
Ale czy wskrzesząjac miasto nie lepiej od piękna warto wybrać rzeczywistosć?
A ze wspomnien niektórych Niemców i pierwszych polskich osadników wcale nie było tak różówo...
6.Rozumiem,że pruski okres jest najbardziej pożądzany.Ale ja stokroć wolałbym poczytać o polskich ofiarach politycznych Legnicy,zagładzie legnickich Zydów czy szabrowaniu Legnicy 1945 czy zniszczeniu Starego Miasta!!!!! z całym szacunkiem dla wizyty Hindenburga i festynu margaretek czy niektóre tematy zasługują na pierwszeństwo?
7.Pobawmy sie w trochę fikcji.Przypuścmy,ze ktoś znajdzie pomnik Adolfa Hitlera w lasku złotoryjskim.Jest zbrodniarz,ot rosjanie wrzucili go w krzaki i tak przeleżał do dzisiaj.Są tablice -zbawcy narodu mieszkańcy Liegnitz 1937.I czy byłby sens dawania takich eksponatów na stronę.Czy warto byłoby ratowac taki pomnik czy raczej wysłąć go do huty?
Zastanówcie się bez emocji.A temat jest dosyć aktualny-czy warto odnawiać pomniki pruskiego imperialzmu? Gdzie kończy się troska o historię a zaczyna głupota i ingnorancja?
Gdzie kończy się polskość a zaczyna proniemieckość? To nie są łatwe pytania.Nie mozna odmalowac tych problemów wyłącznie w biało-czarnych barwach.
Bez uprzedzeń-pisze na stronie.Więc napisz kochany mój autorku do Żydów żeby przestali ścigać nazistowskich zbrodniarzy.Niech odpuszczą starym,schorowanym dziadkom.Bo chyba uprzedzania a zwykła sprawiedliwość troszeczkę się jednak różnią.
8.Mea culpa -po diabła wrzuciłem tutaj Corso,gry komputerowe i Afrykę,Tylko jest jeden mały szkopuł.Ci młodzie legniczanie kiedyś dorosną i zobaczycie kiedyś co zrobią z tym miastem.Dla większosci z nich Liegnitz to temat równie odległy jak epoka dinozaurów.
Bez miłosci do Legnicy-nigdy nie będzie miłości do Liegnitz.Jedno z drugim jest nierozerwalnie związane.
Koniec kazania.
I jeszcze na koniec.Jezeli choc jedna literka z tego postu zniknie przez cenzora,to ja kochana Liegnitz.pl usuwam swój wątek i nie poświecę temu forum nawet złamanej sekundy mojego życia.Tam gdzie nie ma wolnosci słowa -nie ma Kosy 25.Pochodzę z rodziny dla której dobra moralne zawsze stały wyżej od dóbr materialnych..Jeden z członków mojej rodziny wziął udział w brawurowym odbiciu polskich oficerów skazanych na śmierć z niemieckiego więzienia w Pińsku w 1943 roku.
I człowiek ten w moim sercu jest wart więcej niż cała banda cholernych mieszkańców Liegnitz!

Pozdrawia Kosa25
Anonimowy użytkownik
Re: Moja własna Liegnitz
29 gru 2012 - 16:20:51
Uuu chyba wczoraj się trochę rozgorączkowałem.Przyznaję,tekst o panu Corso nie powinien znależc się na tym forum.Choćbym nawet znalazł nową rewolucyjną religię czy rozwiązanie filozoficznych problemów niej jest to miejsce na ich opublikowanie.No chyba,ze powstanie dział forum towarzyskie i tam będziemy pisać o różnych rzeczach.Ale za to ostatni post zawiera wiele ważnych problemów.
Czy portal przypadkiem troszeczkę nie odbił w złą stronę? Legnicka strona historyczna poświęca bitwie z 1241 dwa zdania?
A Springer Elfriede(z całym szacunkiem) dostaje gigantyczny artykuł? Czy przypadkiem trochę na siłę nie szuka się zaczepienia w niemieckości? Ja osobiście nie mam nic przeciwko ale czy nie powinny istnieć jakieś proporcje? Ja proponowałbym TAKŻE inne tematy(patrz wyzszy post punkt 6).O tym,co sądzę o portalu pisałem wielokotnie.Z pewnym wzruszeniem czytałem o burzonej kużni Binasta czy kradzieży witraży.Na facebooku fenomenalny komentarz-archeolodzy nie znajdują nic ,w przeciwieństwie do budowlańców.W końcu pomyślałem-znalazła się grupa ludzi,którzy naprawdę chcą walczyć o piękno miasta.I proszę Was-nie każcie mi się rozczarować.

Ps.
A to ze mi śnią się szarże husarii albo członkowie Ak,wcale nie odznacza,ze ktoś z Was ma przestać śnić o monarchii,Gwardii Ludowej czy co to się komu żywnie podoba.Strona i tak od polityki nie ucieknie.Napiszecie złe słowa o nazistach i pach,osądzacie system polityczny.Jakiś radny wygłosi pomysł np.wyburzenia Bramy Chojnowskiej-pach dostanie jego partia.I nic nie można temu zarzucic.Problem tkwi w tym,ze za konkretne działania bądz ich brak odpowiadają pewne osoby czy instytucje.i to tez pytanie czy portal będzie próbował uratowac to co się da czy też zamknie się w hermetycznej przeszłości.Zawsze mozemy uznać,ze budynki musza się rozsypać,kużnie muszą być rozbierane a witraże zabierają z klatek krasnoludy.Pytanie tylko po co?

Ps.2
Te ps 1,2,50 to wstrętny zwyczaj Wojtka Stojaka z ,,Odkrywcy'' Czemu nie pana Wojtka? To swój chłop,jeszcze za tego ,,pana'' dałby mi w mordę.Dobra,ktoś w końcu zada pytanie -dlaczego krytykuję tę stronę skoro tak bardzo mi się niby podoba.
I wyjaśniam-wielkie jednostki zawsze mają wyżej postawioną poprzeczkę niż reszta społeczności.Wy redaktorzy chcąc nie chcąc macie na sobie pewne brzemię obowiązku.Obowiązku próby pokazania miasta z wielu perspektyw,gdzie siłą rzeczy niemieckość będzie w 70 procentach,a nie w 95%! Czy naprawdę muszę to tłumaczyć? Zrobiliście stronę wielką jak mityczny heros,teraz tylko zróbcie z niego półboga!

Z całym szacunkiem Kosa25



Zmieniany 1 raz(y). Ostatnia zmiana 2012-12-29 16:21 przez Kosa25.
Anonimowy użytkownik
Re: Moja własna Liegnitz
29 gru 2012 - 16:28:28
Dobra wystarczy tych felietonikow.Wróćmy do Liegnitz!
1.Blaszka znamionowa z Liegnitz
2,3.Popielniczka z widokiem domu strzeleckiego.
Załączniki:
2904349297.jpg (72.9 KB)
otwórz | pobierz
2894918536.jpg (78.3 KB)
otwórz | pobierz
2894918536_1.jpg (100.2 KB)
otwórz | pobierz
Anonimowy użytkownik
Re: Moja własna Liegnitz
29 gru 2012 - 16:30:37
Faszysci w Liegnitz
Załączniki:
zcyklui.jpg (232.9 KB)
otwórz | pobierz
Ebert_IIA_175a.jpg (146.6 KB)
otwórz | pobierz
Ebert_IIA_175b.jpg (169.1 KB)
otwórz | pobierz
Anonimowy użytkownik
Re: Moja własna Liegnitz
29 gru 2012 - 16:35:44
1.Obraz malowany przez Adolf Pannash z 1929
2.Dni czegoś tam w rzezni
3.Piesn o Rolandzie w starej LegnicyMoze ktoś to kiedyś zlokalizuje?
Załączniki:
leignitz.jpg (52.8 KB)
otwórz | pobierz
liegnitzer_tierschaufest_29_6.jpg (61.1 KB)
otwórz | pobierz
aaasd.jpg (615.7 KB)
otwórz | pobierz
Anonimowy użytkownik
Re: Moja własna Liegnitz
29 gru 2012 - 16:40:17
Kolejne nudne rzeczy:
1.Złotoryjska
2.Trujacy bluszcz zaatakował Bramę głogowska!
3.Zapewne nudne ujęcie
Załączniki:
ewq.jpg (661.6 KB)
otwórz | pobierz
pala.jpg (529.2 KB)
otwórz | pobierz
niech.jpg (727.1 KB)
otwórz | pobierz
Anonimowy użytkownik
Re: Moja własna Liegnitz
29 gru 2012 - 16:46:42
Starej panoramy czar(albo i nuda)

Aaa nie chce mi się robic zdjec swoich pseudo-zbiorów.Moze kiedyś? Generalnie poszukiwanie starej Legnicy byłoby troszeczkę łatwiejsze gdyby w grafice google na słowo Liegnitz nie wyskakiwałoby 10.000 i jeden więcej zdjeć z Liegnitz.pl Ale nie ma róży bez kolców prawda?
Załączniki:
1895.jpg (861.1 KB)
otwórz | pobierz
iou.jpg (868.3 KB)
otwórz | pobierz
aad.jpg (855.6 KB)
otwórz | pobierz
Anonimowy użytkownik
Re: Moja własna Liegnitz
30 gru 2012 - 12:58:06
Sprawa pomnika w Przybkowie.No teraz jest to temat na tzw,,Topie''.Sprawę wyciagnął miłośnik historii naszego miasta, Marek Rabski.tak przynajmniej mówi artykuł lca.pl:
[fakty.lca.pl]
Poczytajcie komentarze-temat wywołał wiele emocji.I bardzo dobrze! Bo historia Legnicy wcale nie jest lekka,łatwa i przyjemna!
I teraz ja powiem co o tym myślę.Wiecie jakie zdjęcie najbardziej mi się podoba z galerii zdjęć pomnika Fryderyka II na portalu?
To w którym pomnik zaraz poleci na ziemię.A wiecie czemu? Bo jako do ,,pana filozofa z Sanssouci'' sentymentów nie czuję żadnych.Za co mam go kochać? Za zalewanie Polski fałszywymi pieniędzmi? Za rozbiory? Za antypolska politykę? I gdybym przypadkiem za pomocą wehikułu czasu znalazł się podczas burzenia,czułbym taką samą satysfakcję jak ci ludzie.Reasumując,doskonale rozumiem pierwszych osadników Legnicy.Zburzenie takich pomników to była konieczność dziejowa.Niemcy przetapiali polskie pomniki podczas okupacji,Polacy zemścili się za to.Inna sprawa jak tworzyc zręby polskiej państwowości,nie usuwajac niemieckich symbolów?
I tutaj zaczynają się schody.Albowiem słuszna teza wymyka się spod kontroli i zamiast USUWAĆ KONIECZNE,usuwa wszystko co poniemieckie!Fryderyk II,Hitler,pomniki zołnierzy,rzeżby imitujące antyk-wszystko do jednego worka.I tu jest pies pogrzebany.Na wypaczeniu myślowym.Wrocmy jednak do pomnika przybkowa.Niemcy nie zbudowali go sobie dla zabawy.Zacytujmy ,,Odkrywcę'' nr 11 2012:
z otwarcia podobnego pomnika:
Następnie nauczyciel Schulze wyjaśniał tu zgromadzonym,jaką rolę powinien pełnić pomnik:
w pierwszej kolejności jest świadectwem męstwa i wierności ojczyźnie,dalej odznaką wdzięcznej miłości żyjących,i na koniec ukazaniem jak to niegdyś silna,i mamy nadzieję w przyszłości znowu kwitnąca,będzie niemiecka ojczyzna.

I znowu mamy problem.Jesteśmy 67 lat po II wojnie.Odnawiać czy nieodnawiac? I co? Zaraz pojawią się opinie,zeby teraz z kolei ratowac wszystko co poniemieckie,to co przetrwało komunę? I znowu wszystko do jednego worka?Moja rada-ratować ale z selekcją.Szkoda rzeczywiście żeby ten pomnik się posypał.I osoba która takie pomniki podpala jest ograniczona.Historii wymazać się nie da.to znaczy da się ale po co? Równie dobrze w ramach walki z III Rzeszą możnaby wysadzić Auschwitz.Nie mamy prawa fałszować historii! Te pomniki poległych i resztki obozów przymusowych to ostrzeżenie historii.To słowa NIGDY WIĘCEJ!
Moje zdanie-uratować pomnik.Miejmy nadzieję,ze kiedyś Ukraińcy i Białorusini także zaczną to robić.To my musimy przetrzeć szlaki,nie zapominając jednak o naszym dziedzictwie na Wschodzie,które umiera z każdym dniem!Ratujmy to co mamy pod ręką i to co zostało daleko,obecnie w innych krajach.Tam Gdzie Polska jest teraz i tam gdzie kiedyś była.
I naprawdę prosiłbym o komentarz jednego z twórców portalu.Chciałbym wiedzieć jak wygląda Wasze zdanie na ten temat.
Bo jeżeli Liegnitz.pl ma być ślepo zapatrzona jedynie w niemieckość tu nic tu po mnie.
Z wyrazami szacunko Kosa25
Re: Moja własna Liegnitz
30 gru 2012 - 22:55:56
Więc się odzywam. Około 10 lat temu miałem okazję zwiedzić zamek w Olesku na Ukrainie (urodził się tam Sobieski). U podnóża zamku jest były klasztor, gdzie znajdują się magazyny Lwowskiej Galerii Sztuki. Ponieważ znajoma była tam kustoszem, oprowadziła mnie po zbiorach, aż przysłowiowa szczęka mi opadła. Takiego zbioru polskich epitafiów, obrazów i rzemiosła artystycznego nie widziałem jeszcze. Dodatkowo wszystko mogłem dotknąć. Czemu ten przydługi wstęp? Ano dlatego, że ówczesny dyrektor tej Galerii p.Woźnicki od lat sześćdziesiątych miał takie pogotowie. Dostawał informację, że gdzieś rozbierają wiejski kościółek, to jechał z ekipą i zabierał wszystko co można. W ten sposób uratował masę polskiego dziedzictwa w radzieckiej Ukrainie. Znajoma, która mnie po tych zbiorach oprowadzała, miała taką wiedzę o polskich rodach szlacheckich, jak historycy śląscy o rodach niemieckich. Polskie cmentarze na Ukrainie były tylko opuszczone i zaniedbane, nie zrównane z ziemią według planowej akcji jak w naszym kraju (nie tylko świeckie, ale i parafialne). Proponuję pojechać na cmentarz przy kościele prawosławnym w Zimnej Wodzie. Jest to jeden z nielicznych cmentarzy gdzie jest ciągłość historyczna. Obok grobów niemieckich, są ukraińskie i polskie. Można było? Częściej lepszy był jednak spychacz. Pan Kosa jest młodym człowiekiem o prostej i jasnej historii rodzinnej, gdzie jak mam wrażenie z opisów wróg był jasny i każdy patriota wiedział co robić. Co jednak mają powiedzieć polacy ze śląska,wielkopolski,kaszub czy mazur. Niemieckość nie była tam wrogiem. To był język i kultura, w której się żyło.Dopiero faszyzm zniszczył wszystko, co różne narody tworzyły tam przez wieki. Mój dziadek (pochodzący z Bydgoszczy) w kampanii wrześniowej walczył w armii polskiej. Potem posiedział w niewoli niemieckiej i wrócił do domu. W 1944 został siłą wcielony do wehrmachtu (gdyby odmówił lub uciekł jego rodzina trafiłaby do obozu). Na szczęście trafił do Francji, gdzie po jednym z bombardowań uciekł z kolegą (też polakiem) i przez resistance trafił do armii gen.Maczka gdzie doczekał końca wojny. W 1946 wrócił do Polski pomimo, że namawiano go do pozostania w UK. Takich przypadków było bardzo wiele. Ale p.Kosa jak na rasowego neofitę przystało widzi tylko dwa kolory: czarny i biały. Tak więc (naprawdę p. Kosa!) są dobrzy Ukraińcy, Niemcy, Polacy, cykliści czy kto tam jeszcze. Są też źli w tej samej kolejności.
Rodziny nas wszystkich mają swoją historię, ale my urodziliśmy się tu w Legnicy a portal Liegnitz.pl ma za zadanie zachować historię tego miasta. Z różnych względów wybraliśmy okres przed 1945 (na pewno nie dlatego, że był niemiecki) i nie mamy zamiaru się z tego tłumaczyć. Okres po 1945 jest też bardzo ciekawy i pewnie zainteresowałby większą grupę ludzi. Proponuję więc założyć portal np. Mała Moskwa.pl, czy Legnica.pl i prowadzić go. Co, trzeba poświęcić dużo prywatnego czasu i pieniędzy, zamiast wykopywać ślady Liegnitz i zarabiać na ich sprzedaży,potrząsając patriotyczną szabelką? Każdy ma prawo do własnej interpretacji historii. My (liegnitz.pl) i ludzie podobnie myślący chcemy tylko zachować i dokumentować historię miasta gdzie żyjemy, która niestety, czy stety była w dużej mierze niemiecka. Natomiast ocenę moralną ludzi i narodów zostawmy IPeeNowi.
P.S. Z wielką przyjemnością powitam portal o polskiej historii Legnicy. Mam sporo ciekawych materiałów z tego okresu,którymi chętnie się podzielę w przeciwieństwie do tych, co ślady Liegnitz chowają na dnie swoich szuflad. Howgh!
Anonimowy użytkownik
Re: Moja własna Liegnitz
31 gru 2012 - 14:03:10
Przed chwilą własnie zrozumiałem Cezara.Wiem już jak czuł się gdy dostał cios od Brutusa.Myślę,ze nie czuł nawet bólu,prędzej bezgraniczne zdumienie.I ty Brutusie przeciwko mnie? Zapewne po twarzy tego umierającego twardego człowieka musiała spłynąć choć jedna łza...
,,Pan Kosa jest młodym człowiekiem o prostej i jasnej historii rodzinnej, gdzie jak mam wrażenie z opisów wróg był jasny i każdy patriota wiedział co robić''-Chryste Panie o co w tym chodzi? Pan opowiedział swoją rodzinną ciekawą historię,teraz moje kilka słow.
Po wkroczeniu Niemców na tereny dzisiejszej ukrainy ,kilku niemieckich oficerów wybrało sobie jako miejsce zakwaterowania dom w którym mieszkała moja prababka.Zadowolili się połową domu choć mogli zajać cały i wyrzucić na bruk 13-osobową polską rodzinę.Mogli?-oczywiscie mieli pełną władzę.Ale tego nie zrobili i wieczna chwała im za to !Moja babcia(miała wtedy 6 lat) pamięta tych oficerów jako miłych,młodych kulturalnych ludzi.Pozniej z kolei gdy sowieci zdobywali ten teren,do domku wprowadził się sowiecki lekarz.I do dzis żyje on w pamięci,gdyż lekami przeznaczonymi dla wojska ratował polskie dzieci.A autopsyjnie czemu nie warczę na pomnik wdzieczności armi radzieckiej? Bo doskonale wiem,ze pomnik choc bez wątpienia propagandowy pokazuje pewne wartości.Bo czyż na odrobinę pamieci nie zasługuje prosty Rosjanin wyrwany o żony,dzieci od stepów kałkazu czy syberyjskiej puszczy.Idzie przez front bo musi a system nie patyczkuje się z odmiennym zdaniem.I tak ginie np. pod Liegnitz czy Berlinem.A polak z II Armii? Przecież często są to ludzie,którzy nie zdązyli do Andersa.Ludzie,de facto najczęsciej prawicowej maści warczą zdrajcy,armia Czerwona-sami mordercy i gwałciciele.To jest fałszowanie historii.Bo teza z gwałcicielami jest prawdziwa,ale czy ktoś wie coś o sowieckim systemie oświaty?O tym że system zrobił z ludzi zwierzęta,pozbawiajac ich kultury,religii? W prawicowych gazetach napiszą tysiąc artykułow o katyniu,ale ani słowem nie wspomną o stalinowskich czystkach.Gdzie tu sens?

,,Niemieckość nie była tam wrogiem. To był język i kultura, w której się żyło.Dopiero faszyzm zniszczył wszystko, co różne narody tworzyły tam przez wieki''-śmiała teza.A gdzie germanizacja? Hakata? Kulturkampf? Powstania śląskie chociazby? I zapewne obydwaj mamy rację a prawda lezy gdzieś pośrodku.

,,W 1944 został siłą wcielony do wehrmachtu (gdyby odmówił lub uciekł jego rodzina trafiłaby do obozu)''-przypomina pan sobie zapewne kampanię polityczną,,Dziadek w Wehrmachcie''.Człowiek który ją wymyślił jest szkodliwym głupcem.I zapewne idiotą bo ciekaw jestem czy byłby w tamtych czasach taki mądry.A pański dziadek ma historię podobną do tysiecy innych Polaków.Zacytujmy A.Beevor ,,D,Day:
,,Strzelano do nas z bunkra zajmowanego przez dwunastu Polaków z poboru i niemieckiego dowodcę.Zapadła cisza,a potem rozległ się pojedynczy strzał.Po nim dały się słyszeć krzyki i śmiech,a w końcu Polacy wyszli z podniesionymi rękami.Nie zamierzali walczyć z Amerykaninami,wiec po prostu zastrzelili szwabskiego sierżanta.

,,Ale p.Kosa jak na rasowego neofitę przystało widzi tylko dwa kolory: czarny i biały.'' W tym momencie przypominam gigantyczny znak zapytania.Czyz nie pisałem:,,To nie są łatwe pytania.Nie mozna odmalowac tych problemów wyłącznie w biało-czarnych barwach''.

,,Z różnych względów wybraliśmy okres przed 1945 (na pewno nie dlatego, że był niemiecki) i nie mamy zamiaru się z tego tłumaczyć. ''-ja wcalę nie chcę żadnych tłumaczeń.Padłem ofiarą gigantycznej pomyłki.Myślałem,że portal zajmie się kompleksową historia cytujac.,,który docelowo stać się ma swoistym kompendium wiedzy o dawnej Legnicy'' Nie mozna tak od razu było napisać?
Ja myślałem ze ten portal skupi w sobie i liegnitz,i mąłą moskwę i lignicę.Nie można wprost powiedzieć,ze ma się zająć samą Liegnitz? W takim razie nie mam żadnych pretensji bo w tym załozeniu nie ma zadnych proporcji historycznych.


,,Co, trzeba poświęcić dużo prywatnego czasu i pieniędzy, zamiast wykopywać ślady Liegnitz i zarabiać na ich sprzedaży,potrząsając patriotyczną szabelką?-nigdy w życiu nie spodziewałem się,ze ma Pan o mnie takie zdanie.Piękne dzięki za moją pracę! Za to,że poświeciłem setki godzin pracy własnych rąk,masę prywatnych pieniędzy i czasu? tylko dlatego,ze uważałem że tą historię należy ocalić ? Myslałem sobie,moze na Białorusi czy Ukrainie moze jakiś ,,wariat'' robi to samo.I tak jak ja ratuję Liegnitz on ratuje Lwów czy stanisławów choc wcale nie musi.Nikt mi nie pomagał.Ani rodzina,ani żadne państwowe instytucje czy prywatne.Ludzie patrzą i myślą-ot,nieszkodliwy wariat.Ja zarabiam na Liegnitz! To jakiś obłed? W ciagu całego życie sprzedałem kilka rzeczy z Liegnitz wyłącznie jednej osobie-Panu ,Panie Nachfolger.I nawet pamiętam koszt całosci-250 zł.W samo ratowanie witrazy wsadziłem 100zł,w tematyką legnicką wpusciłem około 1500 zł. Nie ma co,bardzo dziękuję za ciepłe słowa !

Chciałbym porozmawiać z panem.wydaje mi się,ze moje intencje zostały zupełnie zle zrozumiane,a i Pan i ja myślimy o tym samym.Pozdrawiam!
Re: Moja własna Liegnitz
31 gru 2012 - 19:55:06
Ten dialog dąży do nikąd. Pozostańmy przy Pańskim ostatnim zdaniu i zakończmy to. Czekam na Pana bardzo ciekawe posty O LIEGNITZ. Resztę pozostawmy każdy sobie. Życzę w Nowym Roku dużo zdrowia i dużo nowej wiedzy o NASZYM mieście.
Anonimowy użytkownik
Re: Moja własna Liegnitz
31 gru 2012 - 21:05:20
I ten oto sposób wszystko kończy się dobrze.Po prostu doszło do gigantycznej pomyłki ideologicznej.Liegnitz.pl zajmie sie samą Liegnitz-super! Zawinił zły opis portalu,który wprowadził mnie w błąd.Teraz wszystko jest jasne i proste.Nie mam do pana żalu za ostatnie słowa o patriotycznej szabelce.Ma pan u mnie wielki szacunek,a ja bardzo rzadko obdarzam kogoś szacunkiem.W moich oczach wykonał Pan gigantyczną robotę dla historii miasta.Ja także spróbuję zrobić coś dla Liegnitz,choć mam dosyć ograniczony zakres działania.Wyrwę tą Liegnitz choćby spod ziemi!Zapewne znowu,,stracę'' mnóstwo czasu i pieniędzy na poszukiwanie śladów Liegnitz.I wiecie co-bardzo mi sie to podoba! Bo jezeli Liegnitz jest uzależnieniem,to ja wcale nie chcę się leczyć!
Wszystkiego najlepszego w Nowym Roku życzy Panu Kosa25.
Anonimowy użytkownik
Re: Moja własna Liegnitz
31 gru 2012 - 21:26:15
A teraz jak by to powiedział Kloss postaram się za wszelką cenę zmyć hańbę z mojego nazwiska!
Teraz już rozumiem sens tych wielogodzinnych przesłuchań!Natychmiast po rozpatrzeniu proszę o skierowanie na front wschodni,tfu do Liegnitz chciałem powiedzieć. A więc wracam do gry.Postaram się w następnym roku:
a)mniej muzyki i odbić od Liegnitz
b)wiecej Liegnitz jak najwięcej i jeszcze więcej
c)swojego zwariowanego stylu nie porzucę-nadal trzeba patrzeć na ten wątek z przymrużeniem oka.
d)i absolutny zakaz polityki,no chyba, ze Miller zagarnie pułk mojej piechoty

1.Medal-nie ma Liegnitz ale.....tak to stulecie legnickiego pułku.
2.Kobieta z Liegnitz
3.Książeczka policyjna?
Załączniki:
image01209.jpg (277 KB)
otwórz | pobierz
lsss.jpg (31.6 KB)
otwórz | pobierz
bLUkrVA2EKx4130864200969P1290.jpg (64.2 KB)
otwórz | pobierz
Anonimowy użytkownik
Re: Moja własna Liegnitz
31 gru 2012 - 21:42:01
Etykieta którą Kosa nabył wielkim kosztem od greckich kupców.
Załączniki:
ostatki.jpg (194.6 KB)
otwórz | pobierz
Anonimowy użytkownik
Re: Moja własna Liegnitz
31 gru 2012 - 22:39:45
Dałem za ten wazonik 60 polskich złotych.Ładna cena jak za kawałek porcelany.Ale czego się nie robi z miłości do miasta?
I jaki sens ma chowanie eksponatów w szufladzie? Niech zyje idea wolnych zbiorów!
Załączniki:
1.JPG (211.3 KB)
otwórz | pobierz
2.JPG (187.5 KB)
otwórz | pobierz
4.JPG (187.2 KB)
otwórz | pobierz
Anonimowy użytkownik
Re: Moja własna Liegnitz
31 gru 2012 - 22:49:24
Pamiętacie ,,Krzyżaków'' -My Liegnitz na płaszczach nosim.A trzeba nosić je w sercu-odpowiedział Powała.I dobrze odpowiedzał.Chociaz chyba coś mi się pomerdało. Kupiłem to swego czasu na giełdzie w wrocławiu.Pierwotnie było to za szkłem w ramce.Ciekawe czy to przedwojenna robota czy współczesna cepelia?
Załączniki:
soros.JPG (443.6 KB)
otwórz | pobierz
Anonimowy użytkownik
Re: Moja własna Liegnitz
31 gru 2012 - 23:09:37
I więcej tym lepiej!Najgorsze jest jednak,to że tego Liegnitz nie ma zbyt wiele.Początkujacym zbieraczom legnickich eksponatów dam dobrą radę:
bardzo przydatne są pewne papierki z królem Zygmuntem I Starym.A to wcale jeszcze nie jest klucz do sukcesu!

Bergmann Liegnitz-naprawdę niezła rzecz.Fragment maszyny do szycia.Myślicie,ze było wiele maszyn do szycia Liegnitz? No to musicie się wiele nauczyć!(naprawdę blefuję,nie mam pojęcia ile maszyn wyprodukowali)

Dosyć mam juz dzisiaj tej tematyki Liegnitz!W takim tempie moje zbiory skończą się za kilka postów.Ale spokojna głowa-Kosa25 wie gdzie szukać.I ma tysiące pomysłów na ten portal! Z całym zaniżonym poczuciem własnej wartości -pomysł zaśpiewania Kosie 25 ,,Goodbye my love goodbye'' nie będzie zbyt mądry.Wielką pustkę uczyniłby kosa25 w liegnitz.pl nagłym zniknięciem swoim.
Ostatnim postem w roku 2012 kłania się Kosa25.
Załączniki:
5.JPG (286.1 KB)
otwórz | pobierz
Anonimowy użytkownik
Re: Moja własna Liegnitz
01 sty 2013 - 12:06:44
Zagadka:kto napisze pierwszy post na forum w 2013 roku? Taa,lepszym pytaniem byłoby czy ktoś kiedykolwiek w tym roku zaglądnie na to forum? Na facebooku przynajmniej są łapki,komentarze-całe szczęście,ze mam rozdwojenie jażni.

1.Medal których zapewne w Wuppertalu jest na pęczki
2.Turniej bokserki Breslau,Liegnitz,Gorlitz 1941
3.Medaliki tej legnickiej hrabiny prawdopodobnie z szanownym mązusiem.
Załączniki:
heaven.jpg (55.8 KB)
otwórz | pobierz
mieszany.jpg (120.2 KB)
otwórz | pobierz
ttt.jpg (145.1 KB)
otwórz | pobierz
Anonimowy użytkownik
Re: Moja własna Liegnitz
01 sty 2013 - 12:09:53
1.Co tu robi na forum? Zgadnijcie sami.
2.Znaczek gugali?-osobliwe,bardzo osobliwe
3.Część zapalnika?
Załączniki:
szykav.jpg (371.5 KB)
otwórz | pobierz
dziwaczne.jpg (6.4 KB)
otwórz | pobierz
he2.jpg (45 KB)
otwórz | pobierz
Przykro nam, ale tylko zarejestrowane osoby mogą pisać na tym forum.

Kliknij żeby zalogować

Liegnitz.pl  ][  Kontakt  ][  Regulamin  ][  strona główna forum  ]